Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
21 postów 1596 komentarzy

Geostrategiczne wyzwania na rok 2020

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Powyżej: USS Nitze i USS Mason podczas operacji 28 sierpnia, 2016 roku, na Morzu Arabskim.

W miarę jak zbliżamy się do ostatniego roku drugiej dekady tego stulecia, Stany Zjednoczone nadal pozostają  najpotężniejszym państwem na świecie, zabezpieczonym przed bezpośrednimi zagrożeniami zagranicznych aktorów państwowych. Dwa oceany dzielą  Amerykę od faktycznych lub potencjalnych punktów zapalnych na innych kontynentach, podczas gdy jej sąsiedzi na północy i na południu są niegroźni i na ogół przyjaźni. Pozycja geopolityczna Ameryki pozostaje nadal nadzwyczajnie korzystna. Żadne wielkie mocarstwo nigdy nie była tak bogato obdarzone przez geografię i przyrodę.

 Jako takie, „wyzwania”, z którymi Ameryka się zmierzy w nadchodzącym roku, są całkowicie zależne od zdefiniowania własnych zainteresowań i rozpoznania ważnych celów strategicznych. Innymi słowy, są uwarunkowane jej subiektywnym widzeniem świata.

Istotną przyczyną globalnej niestabilności od momentu upadku  berlińskiego muru była skłonność dwupartyjnej „wspólnoty polityki zagranicznej” w Waszyngtonie aby odrzucać każdą tradycyjnie uporządkowaną hierarchię interesów USA. Wynikająca z tego dążność do hegemonistycznej dominacji spoczywała na ideologicznych przesłankach, które były sprzeczne z amerykańską tradycją konstytucyjną i niezgodne z wieloma dekadami obowiązujących w dyplomacji norm okresu zimnej wojny.

Powstało z tego pasmo bezpośrednich lub tajnych interwencji wojskowych - z inicjatywy  Billa Clintona na Bałkanach, George'a W. Busha w Afganistanie i Iraku oraz Baracka Obamy w Libii i Syrii - w całości przeprowadzonych w imię ochrony amerykańskich interesów bezpieczeństwa, które okazały się dla tych interesów bardzo szkodliwe.  Kosowo przeistoczyło się w przyjazne dla islamistów państewko mafijne. Iran do pewnego stopnia ustanowił swoje wpływy nad rządzonym przez ugrupowanie szyitów Irakiem, co byłoby nie do pomyślenia, gdyby Saddam pozostał przy władzy. Ekscentrycznego, lecz ugodowo nastawionego, dyktatora zastąpiono w Libii trwającym  koszmarem konkurujących ze sobą watażków i dżihadystów, którzy otworzyli południowy szlak dla inwazji migrantów na Europę. A Syria została zrujnowana dzięki uzbrojonym przez USA „umiarkowanym rebeliantom”.

W listopadzie 2016 roku Donald Trump, człowiek z zewnątrz, zwycięski wbrew wszelkim prognozom i przeciwieństwom, oznajmił swoją gotowość naprawy i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Jego hasło „Najpierw Amerka” (America First) nie było napuszonym sloganem. Dla Ameryki  było to wezwanie do powrotu  pragmatycznego, opartego na interesach, prowadzenia polityki zagranicznej, bez  pysznej ideologii wyjątkowości i globalnych imperialnych urojeń.

Główną przeszkodą Trumpa od momentu, kiedy wkroczył do Białego Domu, był nieprzerwany sabotaż jego działań przez funkcjonariuszy rządu cieni w aparacie bezpieczeństwa narodowego i kompleksu militarno-przemysłowego. Elementem składowym tej dywersji było prawie dwuletnie śledztwo Roberta Muellera, a zaraz po nim nie mający końca cyrk impeachmentu. Biorąc pod uwagę natężenie istniejącego sprzeciwu i wznawiane usiłowania aby pozbawić autorytetu i zdetronizować Trumpa, imponujące jest to, że prezydent zdołał oprzeć się nieustannym wezwaniom do użycia siły militarnej na Bliskim Wschodzie.

Trump w szczególności powinien być doceniony za ograniczenie amerykańskich nalotów na Syrię po rzekomych atakach gazowych w Idlib w kwietniu, 2017 roku i - nawet bardziej- za przeciwstawienie się presji ataku na Iran zeszłego lata. Wycofanie przez Trumpa amerykańskich oddziałów z granicy tureckiej w północnej Syrii w październiku również było wynikiem realistycznej strategii: przemyślanego użycia siły wojskowej w proporcji do rozmiaru i charakteru rzeczywistych zagrożeń.

Zwolnienie Johna Boltona we wrześniu zeszłego roku może być obecnie postrzegane jako stanowczy akt samouwolnienia Trumpa z kajdan interwencjonizmu, pokazujący, że nawet najbardziej wtajemniczony waszyngtoński doradca i jastrząb nad jastrzębiami nie jest w stanie na tyle zbałamucić naczelnego wodza aby rozpoczął on nową wojnę.

W dużej mierze dzięki roztropności Trumpa świat jest dzisiaj mniej podatny na niestabilność niż to było w czasie jego inauguracji trzy lata temu.

W Syrii konflikt wchodzi w fazę schyłkową. Ankara, Moskwa i Damaszek przypuszczalnie opracują funkcjonalny, długoterminowy układ, który nie naruszy żadnych żywotnych amerykańskich interesów. Znaczące jest, że Trump podziękował wszystkim trzem rządom za ich współpracę w operacji USA, której celem była likwidacja Abu Bakra al-Baghdadi. Kurdowie, którzy lekkomyślnie przecenili swoje siły licząc na nieograniczone poparcie USA dla swojego spodziewanego minipaństewka, opracują porozumienie z prezydentem Syrii Baszarem al-Assadem, który nie pozostawi ich w gorszej sytuacji niż byli poprzednio.

Wojna w Jemenie również wygaśnie. Podział kraju jest nieuchronny i naturalny. Należy go zaakceptować i się z nim uporać, w podobny sposób jak skutecznie uporano się z rozpadem  pobliskiego Sudanu. Saudyjczycy i następca tronu Mohammad bin Salman personalnie narazili się na utratę twarzy i wiarygodności, co jest dobrą wiadomością dla regionu i świata. Ameryka powinna poprzeć rezultat wydarzeń w Jemenie, który zapowiada stabilność regionalną i nieprzerwane obroty handlowe. Jaka flaga zawiśnie nad Adenem jest bez znaczenia.

Niebezpieczeństwo wojny z Iranem jest mniejsze niż rok czy dwa lata temu. Po zeszłorocznym letnim kryzysie w Zatoce, Trump wydaje się rozumieć, że powtórne go rozpoczęcie byłoby strategicznym nonsensem. Jeśli przetrwa i zrobi postępy w wycofywaniu się z Afganistanu, Ameryka ma szansę uwolnić się od bliskowschodniego zamętu.

Głębiej na wschód, ubiegłoroczny zimowy kryzys pomiędzy Indiami a Pakistanem z powodu Kaszmiru ucichł, głównie dzięki równowadze nuklearnego zastraszenia obydwu stron. Pakistan powstrzymał eskalację konfliktu, ponieważ, ponownie z uznaniem dla Trumpa, nie może  dłużej liczyć na automatyczne poparcie ze strony USA. Trump rozwinął nowe, o strategicznym znaczeniu stosunki z Indiami, które zauważa jako czołowego partnera w regionie Indo-Pacyfiku w powstrzymywaniu gwałtownie rosnących w siłę Chin. Jest również nie bez powodu sfrustrowany wsparciem Pakistanu dla pośredniczących bojowników dżihadu (jihadist proxies). W 2020 roku Subkontynent indyjski pozostanie naprężony, ale spokojny.

Półkula zachodnia również się ustabilizuje. Operacja zmiany reżimu w Wenezueli Johna Boltona poniosła sromotną porażkę.  Prezydent Nicolás Maduro prawdopodobnie rozpocznie rozmowy z opozycją, z których zostanie wykluczony mało znaczący niedoszły uzurpator Juan Guaid?  Maduro nie ma wyboru w tej kwestii, ponieważ Rosja i Chiny sugerują aby wyciągnął rękę do opozycji, zanim oni otworzą portfele w celach odbudowy gospodarczej. Ameryka niewiele tam więcej ma do zrobienia, a zrobi to naprawdę bardzo dobrze.

Pragnienie Trumpa aby znormalizować stosunki z Rosją jest geopolityczną i cywilizacyjną koniecznością, ale i na tym odcinku zmagań Trump wciąż stoi w obliczu zagorzałego oporu. Neoliberalno-neokonserwatywna kabalistyczna koteria, która stworzyła mit zmowy, składa się z rusofobicznych fanatyków, którzy są również obsesyjnymi trumpofobami, takich jak Bill Kristol, Max Boot, Anne Applebaum i Rachel Maddow. Dla nich wszyscy ci amerykańscy godni pożałowania,  zamieszkujący obszary pod wiaduktami, przypominają w dużej części Rosjan: biali, chrześcijanie, nie post-modernizowani, pozbawieni nienawiści do samych siebie i chorej introspekcji. W celu rzeczywistego zresetowania stosunków z Rosję, trzeba walczyć z całą mocą ("młotem i obcęgami"). Pierwszym zadaniem Trumpa powinno być obalenie mitu rosyjskiej ingerencji, który podtrzymuje narrację zmowy.

W Korei, Kim Jong-un powstrzyma się od nowych testów rakietowych. Kim to paskudny charakterek, ale głupi nie jest. Nie chce podkopać szans ponownego wyboru Trumpa, ponieważ tylko Trump jest gotów  zaoferować mu pewny układ - nawet zagwarantowany przez Pekin i Moskwę - oczywiście jeśli Kim się rozbroi i zgodzi na międzynarodowy nadzór, wtedy może pozostać przy władzy. Jego poddani w dalszym ciągu będą marnieć pod uciskiem wyjątkowo przytłaczającego reżimu,  co jest godne ubolewania, ale bez znaczenia w kalkulacjach bezpieczeństwa USA. Deklaracja bezpieczeństwa Trumpa nic by nie kosztowała USA. Gdyż tylko poprzez usunięcie swoich oddziałów z 38 równoleżnika może w końcu Ameryka zmusić Koreę Południową do zmodernizowania armii i przejęcia pełnej gospodarczej i politycznej odpowiedzialności za własną obronę.

W długoplanowej perspektywie, Chiny są głównym geopolitycznym rywalem USA. Jednak, w roku 2020, Chiny staną przed własnymi strategicznymi wyzwaniami, do których USA muszą ustosunkowywać się z rozwagą.  Wojna handlowa między USA a Chinami już osłabła i będzie nadal słabnąć. Chińska marynarka wojenna pozostanie na zmilitaryzowanych wyspach Morza Południowochińskiego, ale nie zbuduje nowych. Pekin nie potrzebuje żadnych dodatkowych zmartwień, ponieważ musi stawić czoła najwolniejszemu od 1991 roku wzrostowi gospodarczemu, w czasie gdy demonstranci w Hongkongu nadal stawiają opór. Będące w tarapatach Chiny oszczędzają siły i nie grzmią.

Potencjalnie największym niebezpieczeństwem dla pokoju na świecie w 2020 roku byłaby duża operacja fałszywej flagi wyreżyserowana przez wrogów Trumpa w kraju, działających w zmowie ze swoimi zagranicznymi protegowanymi. Zagrożenie w Zatoce Perskiej jest chroniczne, a może nawet stać się poważne we wschodniej Ukrainie. Niechęć Trumpa do gwałtownych reakcji może też zostać przeinterpretowana , jako mająca jakieś związki z jego rzekomym quid pro quo  z prezydentem Wołodymyrem Żeleńskim.

Operacje fałszywej flagi mogłyby być użyte jako forma „ponownego zaangażowania” Ameryki na Bliskim Wschodzie lub też uwikłania jej gdzieś pod nosem Rosji, co byłoby równie niepotrzebne, ale też nieskończenie bardziej ryzykowne. Każdy z tych scenariuszy  drastycznie zmniejszyłby szanse Trumpa na ponowny wybór. Obydwa byłyby wyśmienitą szansą dla kabalistycznej koterii wewnątrz Rządu Federalnego i jej zagranicznych klientów i inwestorów.

Trump powinien dopełniać swojego dzieła i ignorować prowokacje. Powinien uparcie twierdzić, że dotrzymuje swoich obietnic, zwłaszcza tej zapowiadającej zakończenie amerykańskich wojen na Bliskim Wschodzie. Powinien również powrócić do swojego oświadczenia z 2016 roku, w którym stwierdza, że NATO jest zdezaktualizowane, co było nadzwyczajnym argumentem. Proklamacje "Na zawsze NATO” i "Na zawsze Ameryka na Bliskim Wschodzie" są absurdalnie anachroniczne w świetle naszej obecnej geostrategicznej rzeczywistości. Problem polega na tym, że zbyt wielu zasłużonych gorliwców od doradztwa politycznego  to generałowie sfiksowani na powtarzaniu mantr,  którymi upajali się jako stażyści i kadeci w końcowej dekadzie zimnej wojny, lub też jako habilitanci i kapitanowie po 11 września, 2001.

Te osoby nie mają nic przydatnego do zaoferowania, ponieważ są mentalnie umiejscowione w innym czasie i nie mogą przystosować  się do nowego myślenia; przy tym nie uznają własnej zbędności bez walki. To jest w interesie Ameryki aby oni byli całkowicie zdyskredytowani, podobnie jak zwolennicy "na zawsze odprężenia"(détente-for-ever) zostali zdyskredytowani za czasów prezydentury Ronalda Reagana.

Trump ma instynkt, dlatego powinien przekształcić swoją intuicję w spójną kontr-strategię . Aby scementować dla siebie poparcie na następne jesienne wybory, musi być bardziej bezpośredni w oskarżaniu swoich krytyków o propagowanie otwartych zobowiązań wojskowych pozbawionych osiągalnych celów. Przeciętni ludzie, którzy na niego głosowali, znają prawdziwą cenę ciągłych wojen o wiele lepiej niż jego krytycy. Jeśli Trump nie zboczy z drogi do wyznaczonego celu, będą go wspierać, a tym samym uratują Amerykę.


Autor: Srdja Trifkovic

Tekst oryginalny:

https://www.chroniclesmagazine.org/2019/December/43/12/magazine/article/10847257/

 

 

Tłumaczenie: AgnieszkaS 



Srdja Trifkovic, jest serbsko-amerykańskim publicystą, paleokonserwatystą, zajmuje się sprawami międzynarodowymi i jest redaktorem d/s zagranicznych dla czasopisma Paleoconservice. Był dyrektorem Centrum Spraw Międzynarodowych w Rockford Institute aż do rezygnacji 31 grudnia 2008 r. Trifković był  również nieoficjalnym rzecznikiem rządu Republiki Serbskiej w latach 90-tych, doradcą prezydenta Serbii Vojislava Koštunicy oraz prezydenta Republiki Serbskiej Biljana Plavšića.

 

 

KOMENTARZE

  • Powiało "optymizmem".
    https://img16.dmty.pl//uploads/1258622676_by_masterchief12_600.jpg
    https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/2f/ab/5822d9274b6d7_p.jpg?1478704714
  • Pani Agnieszka..
    Artykuł odbieram jako sekuracyjnie trumpolubny i oględnie pro- amerykński.
    Pomimo problematycznej - moim zdaniem wiarygodności - wciąż dostarcza materiału do refleksji. Stąd pożytek. Dzięki za trud tłumaczenia.Pozdrawiam *5
  • @1abezmetki 09:50:46
    :)

    To są wyzwania dla Ameryki i Trumpa na rok 2020, więc proszę się nie dziwić, ale napisane przez Serba, który był obserwatorem w czasie krymskiego referendum. Jego rosyjska stronniczość jest oczywista.

    P.S.
    Poza tym zmarnowałam na to cały dzień.
  • @AgnieszkaS 09:58:01
    "Poza tym zmarnowałam na to cały dzień."

    - Znam ten ból :-)))
  • @AgnieszkaS 09:58:01
    Zarzuca pani stronniczość temu Serbowi,a ja pytam ,czy pani artykuły dotyczące USA I Rosji są bezstronne ?
  • Dzieło Tyrmanda
    Mało osób o tym wie, ale środowisko gdzie powstał paleokonserwatywny Chronicles Magazine, małonakładowy ale wpływowy, zostało założone przez Leopolda Tyrmanda. Tego Tyrmanda.
  • @Jwu 10:06:19
    A jest jakiś imperatyw bycia bezstronnym? A jak się taką "bezstronność"
    weryfikuje. I kto ma na to monopol? - Bo ja nie mam a Pan?
    Każdy analizuje, jak mu bozia dała. A "śpiewać każdy może...". :-)))
  • @Pedant 10:22:48
    Dziękuję za informację. Nie zdawałam sobie z tego sprawy.

    https://www.bing.com/search?q=Leopolda%20Tyrmand%2C%20chronicles%20magazine&pc=cosp&ptag=G6C999N2009D060818AFCE4F07FCB&form=CONTLB&conlogo=CT3210127
  • Najciekawiej będzie w Libii
    Już szarpią się Grecy z Turkami a teraz jeszcze będą walczyć Francuzi z Włochami. Jakby ktoś nie wiedział to są to nasi sojusznicy z NATO. Ale co tam! Jak zły Putler nas najedzie to rzucą wszystko i pospieszą nam z ratunkiem :)

    "... naprężony ale spokojny" - przednie :))
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:58:43
    Nie wszystko złoto co się świeci , czasem należy przemyśleć kogo się tłumaczy . Kanadyjski Instytut Badań nad Ludobójstwem (IRGC) informuje opinię publiczną, że Srdjanowi Trifkovicowi, który zaprzecza ludobójstwu w Bośni i Hercegowinie oraz propagandowej propagandzie, zakazano wjazdu do Kanady. Więc nawet nie wygłosił wykładu na uniwersytecie w Vancouver. No i to tyle w temacie " autora ". Salute .
  • @1abezmetki 10:24:11
    Chciałem poznać opinię Agnes na ten temat ,a poznałam jej adwokata.
  • @
    Oględny i spokojny tekst z równie ogólnymi dywagacjami tyczącymi polityki.
    W zasadzie można się zgodzić z tezami. Problemem mogą być dynamiczne zmiany lokalne, które mogą istotnie zmienić całokształt.

    Pisane z perspektywy amerykańskiej dominacji, a ta nie jest oczywista. Zwłaszcza wobec niestabilności wewnętrznej USA.
  • @AgnieszkaS 09:58:01
    Ja odebrałem ten artykuł jako własny.
    Wręcz myślałem na początku czytając że ktoś zainspirowany moimi wypowiedziami rozszerzył jest dodał szczegółów i opublikował.

    Czuje się mentalnym bliźniakiem z autorem tego artykułu..

    Tylko z jednym wątkiem się nie zgadzam.
    "...oczywiście jeśli Kim się rozbroi i zgodzi na międzynarodowy nadzór, wtedy może pozostać przy władzy. Jego poddani w dalszym ciągu będą marnieć pod uciskiem wyjątkowo przytłaczającego reżimu,.."

    Otóż moim zdaniem poddani Koma marnieją pd uciskiem totalitarnego embarga USA na wszystko w stosunku do Korei Pn.
    IM Amerykanie a nie KIM nie pozwalają oddychać..
    Podobnie jak Kubańczykom czy kiedyś Irakijczykom albo teraz Irańczykom...
    I tak samo jak w latach 80tych w czasach rewolty solidaruchów nie pozwalali przy pomocy drastycznego embarga oddychać Polakom.

    Co do reszty podzielam poglądy autora.
  • @1abezmetki 10:24:11
    Bezstronność to zgoda z faktami...to brak wybiórczości faktów.
    Spojrzenie na problem z obu stron "barykady".

    To jest w istocie proste zadanie...
    Załóż czapeczkę jednej strony barykady i napisz co oni myślą czego chcą...
    potem zmień czapeczkę i zmień stronę barykady i zrób to samo..
    (w obu przypadkach odpowiedz na te same dokładnie kwestie)

    A następnie schowaj wszystkie czapeczki ..
    i wyciągnij samodzielne wnioski ...

    Na tym polega obiektywizm..
    Trzeba się wczuć w jednych i w drugich... a sympatie zamknąć w piwnicy .. na chwilę.
  • @Repsol 12:36:39
    Kanadyjczycy jak Polacy boją się prawdy.
    I mają takie same "Instytuty badań" albo "historyczne" albo analiz różnistych" jak Polacy...
    Kanada to siedlisko banderowców i mafii żydowskiej .. jak Polska solidaruchów.
  • @1abezmetki 10:24:11
    Ponieważ Pan mnie zbanował na swoim blogu za zadanie pytania jak się porównują wydatki na badania naukowe w Rosji, umieszczam odpowiedź tutaj, Wiąże się ona z geostrategicznymi wyzwaniami.

    Napisał Pan

    "Proszę na temat a nie szukać szczęścia. Rzecz o nakładach na rosyjską naukę! Wobec oczywistej premedytacji w próbach trollingowej manipulacji -żółta kartka!"


    https://2oqz471sa19h3vbwa53m33yj-wpengine.netdna-ssl.com/wp-content/uploads/2018/12/countries-spend-r-d.jpg
  • @Oscar 14:52:49
    No tak , a w Ameryce murzynów biją . Salut :)))))
  • @Repsol 17:40:25
    Biją a zwłaszcza policja...sprawdź sobie w statystykach.
    W więzieniach czarni stanowią większość.
    Ilość więźniów na 100 tys mieszkańców jest w USA największa na świecie.

    Wnioski
    W USA jest wyjątkowo wysoka przestępczość lub wyjątkowo opresyjny system karny.
    Wysoka przestępczość oznacza skrajne nierówności społeczne czyli jako konsekwencja ..przestępczość na tle biedy, wykluczenia, braku wykształcenia.
    Wysoki udział czarnych w więzieniach oznacza że czarni są największą ofiarą tego systemu (największej na świeci demokracji".

    Pewnie i tak nie zrozumiesz tego co napisałem.
    Skoro posługujesz się tak prymitywną propagandą to tuzem intelektu nie jesteś.
  • @Oscar 18:13:37
    Za to ty płoniesz jak żagiew ich demokracji .Czas " tuzów " ?. :)
  • @Jwu 13:14:12
    "Zarzuca pani stronniczość temu Serbowi..."

    Niczego nie zarzucam, jedynie wyjaśniam, że jest to tylko z pozoru wizja wybitnie "pro-amerykańska" (Bezmetki), ponieważ obserwacja geopolitycznej rzeczywistości dokonana jest przyjaznymi Rosji oczami.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:24:42
    "Oględny i spokojny tekst z równie ogólnymi dywagacjami tyczącymi polityki."

    Takie było również moje wrażenie, kiedy zaczęłam tekst tłumaczyć. Myślałam również, że mniej więcej, z kilkoma korektami, przedstawia on obraz Ameryki.

    Kiedy jednak dotarłam do do końca eseju, nagle zdałam sobie sprawę, ze względu na dzisiejszy rozwój polsko-rosyjskich stosunków, że działalność "kabalistycznej koterii" jest być może w chwili obecnej dla nas korzystna i spojrzałam z większym dystansem na dywagacje Trifkovica.

    Podsumowując, jestem jak najbardziej za istnieniem NATO.
  • @Oscar 14:43:40
    "Ja odebrałem ten artykuł jako własny."

    Podświadomie zdawałam sobie sprawę, że ten tekst Panu się spodoba. :)
  • @Repsol 12:36:39
    "Nie wszystko złoto co się świeci , czasem należy przemyśleć kogo się tłumaczy . "/Repsol/

    Doskonale wiem kogo tłumaczę. Krótką biografię podałam dla czytelników pod notką.

    Być może spostrzeżenie, że Srdja Trifkovic był obserwatorem z USA w czasie referendum na Krymie, który ogłosił, że wszytko tam odbyło się zgodnie z prawem, wyjaśni dlaczego jest tak podejrzliwie traktowany w Kanadzie. Poza tym był doradcą serbskich prezydentów w latach 90-tych.

    Ja tłumaczę go dlatego, że lubię jego styl narracji w języku angielskim,
    interesujące spostrzeżenia, pomimo oczywistego faktu, że nasze perspektywy widzenia świata w wielu punktach się różnią. Te różnice bardzo się pogłębiły w ostatnich dniach.
  • @AgnieszkaS 21:21:42
    Pan Trifkovic jest po prostu błyskotliwy.
  • @Pedant 21:30:23
    Wyrobił sobie odrobinę filuterny styl i pisze z polotem.
  • @Oscar 14:49:45
    Nikt z nas nie jest obiektywny. Jesteśmy bowiem więźniami przekonań, sympatii, fobii itp. wynikających z zaprogramowania genetycznego i wychowania (sumy determinujących czynników zewnętrznych) – czy nam się to podoba, czy nie. Dobrze, jeżeli w ogóle zdajemy sobie sprawę z krępujących nas ograniczeń. Obiektywizm jednostki to szlachetna - utopia. Obiektywizm możliwy jest – jak sądzę - jedynie w zespole, a i to przy określeniu kryterów doboru uczestników i spełnieniu warunków, koniecznych.

    Próbowałeś kiedyś Oscarze grać w szachy z samym sobą, przesiadając się co i rusz na przeciwną stronę szachownicy , przy apriorycznym założeniu “bezstronności”. Już po kilku ruchach, zdasz sobie sprawę, że to zajęcie dla schizofreników lub ludzi z obciążonych “multiple personality syndrome”.
  • @Oscar 14:49:45
    W uzupełnieniu:

    Zapewne kobiety posiadają więcej zdolności wcielania się w różne role, co wynika z przymusu sprostania wielorakim wyzwaniom w ich życiu i z przewagi posiadanego wieloczynnościowego komputera między uszami, w porównaniu do męskich - "one thing at a time". - Ale i to nie oznacza
    przewagi nad mężczyznami, w znaczeniu wyzwolenia z ograniczeń subiektywnego widzenia.
  • 134 F-35 wyprodukowane w 2019 roku
    Nic takiego szczególnego w tym osiągnięciu. W Rosji wyklepano przez prawie dwa lata 1 sztukę Su-57 i pięknie rozbito ją w locie odbiorczym. To jest niebywały sukces


    Lockheed Martin poinformował, że przekroczył plan i w ubiegłym roku wyprodukował o trzy F-35 więcej niż zakładano. Liczba ta oznacza znaczne przyspieszenie produkcji w stosunku do poprzednich lat, a w porównaniu z rokiem 2016 – jej potrojenie.

    https://www.defence24.pl/cache/img/840_472_matched__q3ha9d_Zrzutekranu2020012o12.50.07.jpeg

    Spośród 134 samolotów 81 odebrały formacje sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, 30 inni partnerzy programu, a 23 klienci eksportowi pozyskujący maszyny w ramach procedury FMS. Oddanie 134 kompletnych maszyn oznacza 47 procentowy wzrost w porównaniu do 2018 roku i 200 procentowy w porównaniu z rokiem 2016. W ten sposób producent samolotów - Lockheed Martin – zrealizował trzyletni plan stopniowego zwiększania produkcji.

    Według amerykańskiego koncernu to w parze ze wzrostem jej efektywności a co za tym idzie redukcją kosztu jednostkowego za samolot. Średnia cena za F-35A (a zatem wariant na jaki chce się zdecydować Polska) wyniosła w 2019 r. 77,9 mln USD, a zatem zgodnie z żądaniami Pentagonu „poniżej 80 mln USD”, kwota ta nie uwzględnia wsparcia czy uzbrojenia. Rok 2020 będzie się wiązał z dalszym nieznacznym zwiększeniem produkcji. Planuje się, że zakłady opuści łącznie 141 F-35 wszystkich wersji. Szczyt produkcji (ok. 160 samolotów) ma przypaść jednak dopiero na rok 2023 i być kontynuowany przez kolejne lata.
    Obecnie w służbie jest już ponad 490 Lightningów II służących z 21 baz na świecie (ośmiu użytkowników). Lockheed Martin podaje też, że na ten typ zostało przeszkolonych 975 pilotów w 8585 członków personelu technicznego, a F-35 wylatały łącznie 240 tys. godzin. Osiem formacji zbrojnych użytkujących F-35 ogłosiło ich wstępną gotowość operacyjną. Program zapewnia na całym świecie (wraz z partnerami zagranicznymi) 220 tys. miejsc pracy w 1400 firmach.

    https://www.defence24.pl/134-f-35-wyprodukowane-w-2019-roku
  • Ruskie se sondę zrobyły
    https://twitter.com/euronewsru

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930